Świąteczne pieczenie

Zamówień na świąteczne boksy było sporo. Sama się dziwię, że tak dużo i nie wiem, jak to się stało, że podołałam.

Ale zacznę od tego, że tak jak i Wy, ja również mam rodzinę i dom. Ten wielki chaos i pęd wynikający ze świąt dopadł również i mnie. Sprzątanie, gotowanie potraw i myśl, że trzeba jeszcze kupić prezenty. Jednak sił dodawała mi świadomość, że mam dla kogo to wszystko robić. No i Wy – telefony z Wałcza i okolic z zapytaniem:

– Pani Reniu, a czy jeszcze mogę zamówić boks? Czy jeszcze jest czas?

– Jasne, że tak – odpowiadałam dumnie Bo jakże go mogło nie być. Zamówienia się piętrzyły, a ja wiedziałam jedno: dopóki mam swoją cukiernię, sprzęt, bardzo dobre składniki, a przede wszystkim pasję – to musiało się udać.

I udało się! Okazało się, że najtrudniejsze w tym wszystkim było pakowanie i składanie kawałków ciast w gotowe boksy. No, ale tu miałam już swoich pomocników. Gdy wszystko zostało spakowane, umyłam cukiernię i spokojna poszłam do domu.

Na drugi dzień był odbiór zamówień i moja ulubiona chwila – czyli kontakt z Wami. Szło sprawnie do czasu, aż pojawił się pan, który również przyjechał po ciasta. Podałam mu dwa zamówione zestawy, a on na to ze smutkiem w głosie:

– Pani Reniu, ale ja zamawiałem trzy: dla mnie, dla teściowej i dla mamy. To komu mam teraz boksa nie dać?

Zaniemówiłam. Zrobiło mi się przykro i żal, że ktoś, kto na mnie liczył zostanie bez ciasta.

Nie, tak nie może być – pomyślałam

Oddam Panu moje ciasta te, które sobie odłożyłam.

Byłam dumna i szczęśliwa, że się udało. Gdy piekę dużą liczbę ciast na zamówienie, zazwyczaj mam ich więcej niż potrzeba, właśnie na taką okoliczność. I tym sposobem znalazły się te zagubione kawałki. Zrobiliśmy gotowy boks. Klient pojechał zadowolony, choć nie wiem kto był bardziej – ja czy on.

,,Szewc bez butów chodzi” – to właśnie ta chwila była tą, która w moim przypadku spełniła się w stu procentach. I cóż?Kolejne ciasto upiekłam już w swoim domowym piekarniku i w swojej domowej kuchni. Bo nie wyobrażam sobie, by moja ukochana rodzina nie skosztowała ciasta upieczonego przeze mnie. Bo zawsze dla Was staram się piec z sercem i dla nich, którzy mieszkają ze mną na co dzień. Dla mojej rodziny, która jest całym moim światem, moim wsparciem i miłością życia.

Tagi: , , , ,